| mywonderwallblog - archiwum: All or nothing. |
All or nothing.To właśnie hasło przewodnie mojego życia, mojego związku - all or nothing. Mogę mieć wszystko lub nic.. i tak na zmianę. I żadna z tych opcji w pełni mi nie odpowiada ale przynajmniej czuję, że żyję. Po wielu nieporozumieniach, niedomówieniach, tłumaczeniach, dalszym docieraniu się, moich nerwach, łzach, słowach, których cofnąć się nie da, wątpliwościach, żalach, spełnionych marzeniach i magicznych chwilach dobrnęliśmy z M. do rocznicy pierwszego roku. Trudno w to uwierzyć, ale dajemy sobie radę.. lepiej lub gorzej.. M. stracił już status księcia idealnego chociaż czasem wciąz lubie sobie myśleć o nim w ten sposób. Ja natomiast zyskalam jakże czarujący przydomek "ice princess". A pomimo to wciąż przemy do przodu.. Nie bez wątpliwości. Wciąż nie jestem pewna czy to jest to czego chce, choć z drugiej strony wiem, że to może być już ten jak to mówią jedyny. I chyba jedna myśl napędza drugą i tak w kółko, bez końca. Planuję rzeczy, których się boję, wyobrażam sobie życie któremu nie wiem czy podołam. Ale mamy jeszcze czas.. i ogrom problemów przed sobą. Ogrom stresu i zawodu. I nie ma na to rozwiązania ani cudownego leku. Muszę tylko wymyśleć skąd wyłuskać te ostatnie pokłady energii i siły i walczyć do końca. Tęskni mi się za francuskim pieczywem, za boulangerie Paul i tym zapachem wiosny, który nieodłacznie kojarzyć mi się będzie z Paryżem. Chcę tam wrócić.. lecz nie za wszelką cenę. by mywonderwall | 2011-01-14 00:07:45 | skomentuj! (1) |
strona główna blog.pl |
|
|