| mywonderwallblog - archiwum: Eat me. Drink me. |
Eat me. Drink me.Od tygodnia skrupulatnie odliczam każdy dzień do wyjazdu. Z cała szczerością mogę przyznać, że moja radość i podniecenie wzrastały z każdą chwilą. Jeszcze 5, jeszcze 4, jeszcze 3 dni.. i cały mój dziecięcy entuzjazm przysłoniły chmury dorosłości i tego "odpowiedzialnego" myślenia. Zamarłam. Strach. Panika. I już się tak nie cieszę. Teraz się poprostu boję. I najgorsze jest to, że nie wiem czego. Podróży napewno. Ale to nie wszystko.. tylko czym jest cała reszta? Dwa dni do wyjazdu a u mnie zasada ograniczonego zaufania wzniosła się nad wszystkie inne myśli i natrętnie zatruwa każdą zbliżającą się kroplę radości. Zakupy zrobione, najważniejsze sprawy załatwiłam, dokumenty wraz z pieniędzmi cierpliwie czekają w szufladzie.. a ja nie mam nawet ochoty z Nim porozmawiać. Momentami nie mam nawet siły się uśmiechnąć. A przecież nic się między nami nie stało. Wręcz przeciwnie. Jak to możliwe, że tego nie przewidziałam? Wygląda na to, że wciąż sama siebie potrafię zaskoczyć, nie jestem tylko pewna czy mnie to cieszy. I chyba nikt z bliskich mi osób nie potrafi tego zrozumieć. Nazywają to "humorami". Może i tak. A przecież nie dalej niż 4 miesiące temu jedyne o czym marzyłam był aparat. Idealny prezent urodzinowy. A teraz.. spóźnione świętowanie w Paryżu. I wszystko takie nieprzewidywalne. Im więcej o tym wszystkim myśle, o wyjeździe, o Nim, o najbliższej przyszłości.. tym większe mam mdłości. Wygląda na to, że ta "otwarta", "wygadana", "pewna siebie", "tolerancyjna" ja panicznie boi się zmian i stara się za żadną cenę do nich nie dopuścić. Bo przecież dobrze jest jak jest. Rodzinnie, spokojnie. Mój wolny czas.. tylko dla mnie samej. Chyba coraz lepiej rozumiem Piotrusia Pana. Mam jeszcze 2 dni na zmianę nastawienia.. i szczerą nadzieje, że mi się uda. by mywonderwall | 2010-03-18 00:55:25 | skomentuj! (3) |
strona główna blog.pl |
|
|