| mywonderwallblog - archiwum: Gravity. |
Gravity.
Nowe życie. Tak chyba najkrócej mogę podsumować rozpoczęty rok 2010. Wydarzenia, których się nie spodziewałam oraz te tak długo oczekiwane. Jest środek lutego. Wciągu ostatnich 8 tygodni osiągnęłam dużo rzeczy, które w bardzo bezpośredni sposób wpłyną na dalsze moje życie (a może mi się tylko tak wydaje?). Dwie najważniejsze: studia i życie prywatne. Te głupie 3 literki z kropką na końcu - tak niewiele a tak wiele. Bo niby "inż." nic nie znaczy ale patrząc na ilość pracy, czasu, sił i nerwów ile mnie kosztował uważam to za coś wielkiego. Bo dla mnie "pani inżynier" brzmi dumnie. I już. Prywatnie.. poznałam księcia z bajki (co także brzmi conajmniej śmiesznie) ale wydaje mi się, że inne określenie nie oddaje tego kim dla mnie jest ten człowiek. Z moim charakterem, humorzastością, ironią i niemiłymi doświadczeniami z przeszłości cudem jest, że ktokolwiek był w stanie zdobyć się na tyle cierpliwości, zrozumienia i silnej woli, żeby mimo wszystko w tak krótkim czasie mnie oswoić. Oswoić bo lepszego określenia na te starania ni e ma. I bez zagłebiania się w szczegóły mogę stwierdzić, że wszystko jest idealne. Dokładnie tak jakby to co wymyśliłam sobie po cichu w głowie spełniło się w rzeczywistości. Jedyny "szczegół" - odległość. Znaczna. I każdy dzień walczę sama ze sobą żeby tego nie skończyć. Walczę ze swoim pieprzonym strachem, często nieuzasadnionymi wątpliwościami i poswiadomymi lękami żeby wytrwać. Bo wiem, że jest o co walczyć. Bo rzeka niezmierzonego, idealnego szczęścia nie tylko mnie zalała, przesiąknęła na wskroś ale nagle zaczęła podtapiać. Tak, że czasem tchu brakuje. tak, że czasem poprostu mam ochotę krzyknąc ratunku. Ale zamiast tego z zaskakującą cierpliwością, kroczek po kroczku uczę się w tym pływać. Bo wiem, że warto. Bo jak kolejny raz zawalę, zniszczę coś tak namacalnego przez swoje spatrzone pomysły to już na długo zostanę całkiem sama. Czy on wie ile to wszystko dla mnie znaczy? Nie wiem. Chyba gdzieś tam zdaje sobie sprawę, że ja sama musz.e przywyknąć do pewnych rzeczy. I stara się mi w tym pomóc. jakże prosta i niesamowita strategia - pomimo wszystko, wszystko co czasem powiem lub zrobię, On z niestrudzoną wytrwałością, spokojem i cierpliwością bierze mnie za rękę i prowadzi dalej. Żebym się nie zatrzymała, nie zwątpiła, nie potknęła. Żeby pokazać mi taki świat jaki zawsze był. Że świat może być taki jakiego obraz gdzieś tam po ciuchu chowam w głowie. Nie jestem w stanie pozbyć się całej nieufności i czujności.. ale przynajmniej troszkę ją tłumie. Może tym razem warto? Chyba nic gorszego niż już miała okazję przeżyć i poczuć się nie może zdarzyć. Czekam. Jeszcze 26 dni. Czekam, otulona dymem z ulubionych papierosów, z kawą, jedną z tylu ile wspólnie wypiliśmy i naszą piosenką. Bo narazie tyle mi z Ciebie zostało. "Because maybe You're gonna be the one who saves me ? And after all You're my wonderwall " by mywonderwall | 2010-02-22 01:03:32 | skomentuj! (4) |
strona główna blog.pl |
|
|