Words hurt.


Dużo czasu minęło odkąd ostatni raz pisałam.. zbierałam się nawet kilka razy żeby to zmienić ale mi się nie udało.

Część rzeczy mi się udała, część nie.. większość celów osiągnęłam, tylko kilka potknięć po drodzę.
A jak wiele się nauczyłam?

Wakacje praktycznie za mną.. przynajmniej ta upragniona część, której tak długo oczekiwałam.. 3 wspólne tygodnie wakacji. Po 3 miesiącach rozłąki. I nie, wcale nie było tak łatwo i cudownie jak to sobie wymarzyłam.. Jeszcze daleka droga przed nami. Wciąż jesteśmy razem. I nawet planujemy przyszłość.

Ale ileż nauczyłam się siebie.. na każdym kroku wychodzą ze mnie rodzice, ich wychowanie, mój były chłopak i jego nastawienie, moja sztywność, obrzydliwa sztywność, planowanie, przestrzeganie zasad.. gdzie się podziała moja spontaniczność, lekkość, niedbałość, radość..? Z czasem zostały wykorzenione. nie wiem jak ale nienawidzę sibie i innych za to, że do tego dopuściliśmy. Lata nauki, krytyki, wymagań, pretensji i nie wiem czego jeszcze.. Moralnie i emocjonalnie upośledzona.

Nie radzę sobie z różnymi rzeczami. Wiem, że sobie nie radzę. Chcę więcej, wymagam więcej.. i plątam się w tym sama, przepraszając i tłumacząc. Tak bardzo chciałabym żeby było inaczej.. bo wiem, że on długo więcej nie wytrzyma. Widzi mnie w sposób, który nie jest prawdziwy.. zastanawiam się kiedy przejrzy na oczy i zobaczy to co ja widzę, kiedy zrozumie jak daleko jestem od jego ideału i to, że cały czas miałam rację. Krzywdzę go ale jeszcze o tym nie wie. I choćbym chciała inaczej to i tak go skrzywdzę. tak jak mnie ktoś kiedyś wykorzystał i skrzywdził. I zgasił.
Nie jestem złym człowiekiem, nie jestem wariatką. Ale totalnie się pogubiłam.

by mywonderwall | 2010-09-06 01:03:16 | skomentuj! (1)


strona główna


blog.pl